MEDIUM: MROCZNY PASAŻER, ROZDZIAŁ III – CZĘŚĆ V

Bardzo uważnie bohater ocenił sytuację. Nie zauważył żadnej broni ani żadnej rzeczy, którą mógł być zaatakowany. Z tego względu stąpając jakby po kruchym lodzie przesunął się do przodu i stanął obok rozmówcy, który ani przez chwilę nie spuścił wzroku z jałowej ziemi. Dopiero, gdy jego towarzysz podszedł na bliską odległość uniósł do góry głowę i zwrócił się w kierunku Alexa. Uśmiechnął się z trudnym do ocenienia zamiarem.

– Widzisz tę ziemię? Te tereny są według Indian przeklęte. To właśnie tutaj amerykańska armia rozbiła Czejenów. Nie mieli szans na jakąkolwiek obronę. – spauzował lakonicznie – Nie miałem żadnych szans.

– O czym ty mówisz?

– Znasz mnie od dawna, a przynajmniej tak ci się wydaje. Właściwie jestem przy tobie już od kilkunastu lat. To prawda, ale spójrz co jest pod moimi nogami. – policjant uwiesił wzrok na czerwonej, twardej nawierzchni. Nie widział w tym miejscu niczego niezwykłego – Jakieś dwa metry pod nami – dodał upiornie ostatnią część zdania po czym wziął głęboki, teatralny wdech i przemówił spokojnie – leży moje ciało. Nawet nie pamiętam jak umarłem. Na szczęście nie przypominam sobie bólu umierania. To był chyba wystrzał z muszkietu. Tak przynajmniej zakładam.

Crane odskoczył sparaliżowany. Te słowa nie układały się w żadną logiczną strukturę. Widział wyraźnie twarz osoby, którą znał od dawna. Nawet kąciki ust Indianinowi nie drgnęły. Był śmiertelnie poważny.

– Lenny! O czym ty pieprzysz? – jęknął nie ukrywając zdziwienia. To nie był dobry moment na podchody oraz głupie żarty

– W dniu, w którym zginął twój prawdziwy przyjaciel, Ben Clarkson zyskałem ciało w twojej głowie. Byłem z tobą od wielu lat, ale nigdy nie miałem ciała. – odpowiedział mechanicznie

– Nie mogę tego zrozumieć. Czy to żart? Dlaczego teraz? – przypominał zagubione dziecko we mgle błądzące w niejasnym kierunku kierując się szeptami unoszącymi się w mlecznej zaprawie

– Bo już czas. Najwyższy czas. – podkreślił wypowiedź akcentując ostatnie słowo – Pamiętam naszą pierwszą wizję. Niezbyt groźnie wyglądający klaun i mój zniekształcony, kobiecy głos ostrzegający przed niebezpieczeństwem. – policjant stał osłupiony i tylko słuchał absurdalnych słów – Każda scena ze mną wydarzyła się tylko w twojej głowie. Sam tego po części nie ogarniam. Dlaczego właśnie ja zostałem wydarty z ramion śmierci? Dlaczego los złączył nasze dusze w jednym ciele? Na te pytania nie znam odpowiedzi.

– Nie rozumiem, a ta kobieta, którą spotkałem w rezerwacie? Twierdziła, że zna ciebie. Tłumaczyła mi drogę. Opowiadała, że czekasz na mnie. Widziałem ją. Była namacalna.

-Również istnieje tylko w twojej wyobraźni.

– Ok, ok. – oddychał głęboko próbując z całych sił zrozumieć czemu jego przyjaciel zachowuje się tak dziwnie. Z nieskrywaną wrogością nie akceptował tego durnego przedstawienia – Przyjmijmy, że to prawda. Czemu właśnie teraz, gdy potrzebuję stabilności emocjonalnej, by złapać mordercę małej dziewczynki ujawniasz coś co nie mieści się w ramach zdrowego rozsądku? Dlaczego?

– Bo dzieje się z tobą coś dziwnego. Nieoczekiwanego. Jakby dwa światy: rzeczywisty i ten drugi pełen potępienia łączyły się ze sobą w jedną papkę. Dlatego widzisz rzeczy zarezerwowane tylko dla tego drugiego świata. W twojej głowie oba te misteria są na torze kolizyjnym i nie wiem dlaczego. Posłuchaj uważnie. – spojrzał na Alexa pełen zmartwienia. – W dniu, w którym Ben chwycił ciebie za kostkę i wypowiedział okultystyczne zaklęcie nadał mi formę. To ja powstrzymywałem mrocznego pasażera, który rozwinął się w twojej duszy, ale to spowodowało pewne komplikacje. Zaczynasz się gubić w realnym świecie. Stąd moja decyzja, że muszę odejść.

– To jest…

najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kathy Leonia
Gość

robi się zastanawiące co to umysł potrafi tworzyć za twory co na jawie nie istnieją:D