MEDIUM: MROCZNY PASAŻER, ROZDZIAŁ IV – CZĘŚĆ I

Jadząc w pełnym skupieniu do początku tej historii bohater dostrzegł wibrujący telefon. Dopiero po krótkiej chwili zarejestrował znaną mu melodię. Kątem oka obserwował wyświetlacz, na którym pojawił się znajomy pseudonim. Tym razem nie był to jego zastępca. Byłbym bardzo zdziwiony takim rozwojem sytuacji w końcu chwilę przed odjazdem rozmawiał z nim telefonicznie. Na małym, jaskrawym wyświetlaczu litery układały się w jedno słowo: Nerd. Susan Thorton próbowała się do niego dodzwonić. Ze względu na ostatnie kilka napiętych godzin całkowicie zapomniał o niej. Odebrał przepełniony wątpliwościami.

– Hej! – szarmancko ukrył problemy pod stertą dobrze dobranej tonacji głosu – Przepraszam kochanie, ale zapomniałem do ciebie zadzwonić. Ta sprawa… – w tym miejscu zrobił mimowolnie przerwę szukając w głowie odpowiedniego określenia. Na całe szczęście kobieta szybko go zbyła, gdyż rozumiała ciężar pracy policjanta. Poinformowała go jedynie o kolacji dziś wieczorem. – Oczywiście! Przyjadę po dwudziestej do domu jak tylko zamknę pewne sprawy, które mi zostały. – rozmawiał z nią pełen polotu – Dzięki. Papa!

Odłożył komórkę z grymasem niezadowolenia na siedzenie. To nie może się udać, pomyślał w duchu. Na pewno nie dziś, dodał ozięble. Katował siebie za brak odwagi. Układał przeróżne scenariusze jak powinien jej przed chwilą odmówić. Po prostu nie potrafił tego zrobić. Od początku ich znajomości stracił zdolność asertywnego przedstawiania swojego zdania. Zawsze potrafiła na niego wpłynąć. Kochał ją za to równocześnie nienawidząc siebie.

Szybko jednak odrzucił pozytywne myśli o swojej kobiecie, gdy dojechał na miejsce kaźni. Były to godziny popołudniowe. Słońce wciąż nie zamierzało udać się na odpoczynek i dość mocno świeciło nad horyzontem. Jednak samo miejsce przypominało cmentarzysko zmysłów. Ciarki przechodziły na samą myśl widząc policyjne oznaczenia. Jaskrawa żółć okalała miejsce zbrodni.

Poddenerwowany szarpał się z własnymi myślami. Był nerwowy chociaż wielokrotnie odbywał podróże do drugiego świata. Wiedział doskonale jak to się odbywa. Wpierw dźwięki z otoczenia blakną, by ostatecznie zniknąć w objęciach pustki. Obraz pokrywa się zmysłową czernią, mięśnie sztywnieją, by utrzymać ciało w jednej, bezpiecznej pozycji. Wtedy serce w rzeczywistym świecie zatrzymuje się na równe pięć sekund. Ostatecznym symbolem przekroczenia granicy jest niepokojąca wilgoć zbierająca się pod opuszkami palców.

Doskonale znał kolejne podpunkty tej niecodziennej wyliczanki. Wciąż jednak nie mógł odnaleźć spokoju ducha. Nie musiał przykładać dłoni do klatki piersiowej by wyczuć łomotanie serca. Był na skraju zrezygnowania. Gdyby tylko miał trochę mniej ludzkich odczuć odszedłby bez zastanowienia. Rzuciłby to wszystko w zakurzony kąt, spakował się i wyjechał nie informując nikogo. Pragnął tego. Był przekonany, że to najlepsza decyzja. Chciał, aby ten koszmar się skończył wiedząc, że tak naprawdę jeszcze się nie zaczął. Nie dla niego. Piekielne wizje czekały z utęsknieniem za cienką granicą szaleństwa. Były głodne. Czuł ich łaknienie w powietrzu.

Był jednak cholernie dobrym człowiekiem. Tak właśnie to zabrzmiało w jego głowie. Podsumował się nonszalancko w duszy w używając do tego formy w trzeciej osobie. Nie mogąc zatrzymać czasu pędzącego jak stara, hałaśliwa lokomotywa zmusił ciało, by ruszyć przed siebie. Nie miał nawet pewności czy wyjdzie z tego żywy, a może mroczny pomiot tylko na to czeka? Jednak widząc w swej pamięci tę biedną dziewczynkę oraz ciało Duncana wiedział, że musi to zrobić.

Stanął na progu rozpadającej się stodoły, gdzie odnaleziono ciało dziecka. Wszystko potoczyło się zgodnie z jego oczekiwaniami. Mięśnie naprężyły się, pompa stanęła, a krople wody zebrały się pod palcami. Gdy otworzył oczy nie stał na szczerym polu koło kilku zbitych desek. Był w mieście na chodniku koło domu Benettów. Obraz był rozmazany jakby wskoczył do niedokończonego obrazu malarskiego i niewyschnięta farba zaczęła spływać po płótnie tworząc wyraźne smugi.

najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kathy Leonia
Gość

trupy dzieci są bardziej przerażające niż dorosłych…