MEDIUM: MROCZNY PASAŻER, ROZDZIAŁ V – CZĘŚĆ I

Zanim zdążył odpalić silnik w swoim aucie zauważył osobę siedzącą na miejscu dla pasażera. Była to kobieta o szerokich biodrach, z powabną sylwetką oraz z intrygującym spojrzeniem. Dopiero wychylając się lekko do przodu policjant mógł dostrzec drugą część ciała, która była tak bardzo spalona, że w niektórych miejscach było widać wystające kości. Nie czuł od niej słodkiego, mdlącego smrodu palonego ciała. Szybko doszedł do wniosku, że to kolejny symptom jego chorego umysłu. Po krótkiej ocenie pasażerki na gapę zapiął pasy. Niespiesznie wyjął papierosa oraz benzynową zapalniczkę.

Włożył pocisk nikotynowy do ust, ale gdy chciał wzniecić ogień poczuł delikatny dotyk muskający jego skórę na dłoni, w której trzymał zapalniczkę. Czarnoskóra kobieta zwróciła się w jego kierunku. Wyrwała ostrożnie nowoczesne krzesiwo z ręki. Po kilku daremnych próbach w końcu pojawił się płomień prężnie rozciągający się na kilka centymetrów.

– Czy mogę? – gdy odwróciła się przodem do Alexa, ten zauważył bestialstwo pozostawione na jej ciele. Miała zmasakrowaną prawą część twarzy, w oczodole brakowało oka. Zęby zostały wybite. Schodząc niżej wzrokiem dostrzegł pociętą klatkę piersiową, głęboką ranę brzucha z wystającym szpikulcem do lodu. Na końcu zauważył z pokerową twarzą połamaną kończynę w kilku miejscach. Cała niesmaczna potrawa była polana przypalonym mięsem na wierzchu. Pomimo tego jej głos był niezwykle uwodzący.

– Oczywiście.

Podsunęła płomień do papierosa. Crane pociągnął, by końcówka zajarzyła się. Po chwili wypuścił dym przed siebie. Wtedy oddała mu zgubę wprost do ręki. Zacisnął oddany prezent jakby chciał sprawdzić czy jest prawdziwy. Włożył następnie do kieszeni spodni wraz z paczką fajek. W czasie tych czynności zastanawiał się nad przebiegiem dalszej rozmowy.

– Jesteś mało rozmowny. – rzekła spontanicznie przeczesując urokliwie włosy z tej lepszej strony

– Zastanawiam się. – nie było w tym stwierdzeniu zbytniego cynizmu. Przewertował akapity na kartach swego życia jak tandetne wydanie prostackiego kryminału. Padło kilka niewybrednych, mało oryginalnych pytań kończąc tragikomiczną symfonię na jednym zagadnieniu; jak to się właściwe stało, że znalazł się w samochodzie z zamordowaną kobietą, która tak po prostu podpala mu papierosa?

– Mogę wiedzieć o czym? – rozsiadła się wygodnie na siedzeniu pasażera ciągle zerkając we wszystkie kąty poukrywane w samochodzie jakby po raz pierwszy widziała taką zdobycz technologiczną. Była przy tym niezwykle urocza.

– Możesz. – wypuścił dym z ust oraz nozdrzy w jej kierunku. Zjawa uniosła lekko głowę do przodu wdychając jak największą ilość szarej chmury przez nos. – Co tu właściwie robisz?

– Siedzę. – posmutniała na chwilę zdając sobie sprawę, że nie może poczuć tego gorzkiego zapachu – Rozmawiam z tobą. – wzruszyła ramionami zdziwiona pytaniem

– A wcześniej co robiłaś?

– Czekałam jak wrócisz. – nieproszony gość wyglądał na kobietę tuż przed trzydziestką, a zachowywała się jak lekko niedorozwinięta nastolatka co powinno zirytować szeryfa. Jednak ku zaskoczeniu człowieka nie potrafił się na nią zezłościć pomimo szczątkowych odpowiedzi

– Mogę wiedzieć skąd miałem wrócić? – kontynuował ciężki do ogarnięcia dialog

– Stamtąd. – wskazała swoją delikatną, nietkniętą dłonią stodołę, w której policja znalazła ciało dziewczynki. Popatrzyła na niego ze zdziwieniem. – Nie umiesz rozmawiać i – przeciągnęła i” przez dłuższy czas starając się znaleźć w głowie odpowiednie określenie – prowadzić ten pojazd równocześnie?