×
Menu

Darthmagik

Magiczne drzwi do mrocznego świata wyobraźni

Home

Tag: Ogłoszenie

Stare miejsce, nowe wyzwania

By Mariusz Walczak30 listopada 2018in Własne przemyśleniaComments Off

Ta decyzja musiała zapaść prędzej czy później mając na uwadze mają dotychczasową frekwencję na stronie. Nie ma sensu oszukiwać się, że kiedyś wrócę ze wzmożoną siłą pełen werwy i natchnienia, gdyż wyżej wymienione czynniki wkładam intensywnie w rozwój literacki grubego kalibru. Jest to dla mnie szalony okres pełen wzmożonej pracy, katorżniczej wręcz systematyczności, aby z dnia na dzień być coraz lepszym w tworzeniu historii, budowaniu napięcia, komponowaniu światów oraz kreacji bohaterów. Dlatego z przykrością muszę to powiedzieć, nie mam czasu na prowadzenie bloga pod postacią jaką chciałbym prowadzić w myśl założeń, które przyświecały mi, gdy zakładałem ten zakątek.

Nie oznacza to, że odchodzę z tego miejsca. Raczej chcę odnaleźć właściwie zastosowanie dla tej strony jako baza kontaktowa ze mną i ze światem, jako internetowa encyklopedia na temat mojej twórczości, jako portfolio kolejnych książek, które w przyszłości pojawią się w druku,  a jest na co czekać! Prócz Świtu Legend, które są o krok od wyczekiwanej przeze mnie zapowiedzi z konkretną datą, są jeszcze inne dzieła czekające na swoją kolej. Niczym stwórca kreślę scenariusz, tkam nićmi dialogi aktorów, buduję im światy. Uważam przy tym, że na następne twory będzie warto poczekać. Fantastyka w klimatach horroru akcji już teraz intensywnie poszukuje wydawcy (o tym pewnie za jakiś czas napiszę), a thriller kryminalny jest w połowie skończony. I chyba właśnie nad tym chciałbym się skupić – na tworzeniu wielkich powieści porzucając krótkie formy opowiadań, które od czasu do czasu serwowałem na stronie. 

Więc od tego dnia możecie być pewnie, że teksty tutaj się ukazujące będą wyłącznie związane z moimi utworami – od zapowiedzi poprzez recenzje, informacje, wyjaśnienia czy rozwój sytuacji. A tak swoją drogą to nie mogę się doczekać nowego, 2019 roku. To może być TEN wymarzony rok.

Jaskółka

Wyruszyłem w podróż z płaczem przymuszony bez własnej woli. Zostałem wypchnięty jak każdy człowiek z ciemnej, bezkresnej otchłani do świata pełnego harmonijnego chaosu. Co chwilę zrzucałem skórę szukając tej właściwej. Dłubałem, wyginałem, szlifowałem niedbale w glinie, z której powstałem. Błądziłem zagubiony przez uporczywy natłok myśli i ról do obsadzenia. Łgałem, cierpiałem, radowałem się, topiłem się w smutkach, umierałem przy każdym zderzeniu z okrutną rzeczywistością. Nie potrafiłem zaakceptować jej zdumiewającej natury tak innej od dziecięcych wyobrażeń. Nadal nie potrafię.

Zbyt wiele ziaren piasku w klepsydrze życia wyślizgnęło się przez moje otępiałe palce. Nieludzko zadrwił ze mnie los przy pomocy moich własnych osądów. Decyzje jakie podejmowałem w przeszłości ukształtowały karykaturalną formę błazna cierpiącego na puste, uginające się od malowniczego kurzu półki w mym prywatnym domostwie. W założeniu miały lśnić spełnionymi marzeniami. Pękać pod ciężarem pogodnych nagród, docenionych słów, a małe stópki miały wybijać skoczną melodię spełnienia.

Jednak półki są puste jak wspomniałem. Deski skrzypią, ale od samotności. Bezcielesne echo majaczy zdechłymi ambicjami, by jak żywe trupy powracać po czasie w nocnych koszmarach. Ból niespełnionego istnienia przetacza się przez ciało fizyczną formą uginając, wyginając i łamiąc wszelkie opory pozytywizmu. Stawy trzeszczą, mięśnie sztywnieją, skóra swędzi. Oto obraz człowieka z balastem chorej ambicji, z lichym kunsztem ciągnącym jak szaleniec sanie ociężałe od niepowodzeń.

Właśnie tak wchodzę w trzecie dziesięciolecie. Skołowany, uparty, cierpiący, pełny gniewu, żalu. Tylko gdzieś w oddali majaczy jak kłamliwa fatamorgana na horyzoncie jestestwa złoty punkt. Upragnione spełnienie przeobrażone w nadlatującą jaskółkę jak zwiastun obietnicy, której nikt nie wypowiedział. Czekam zatem niecierpliwie chwytając się słownej brzytwy tłumacząc zmartwionym, po części wygasłym zmysłom, że teraz pochwycimy moment, gdy nadleci ze stosowną wszechmocą kreacji.

One tak samo jak ja są znużone błąkaniem się po dzikich terenach, na których nie czeka tytuł, królestwo i księżniczka. I nie prawdą jest, że jeśli odnajdzie się drogę do własnego portretu przedstawiającego prawdziwą wizje samego siebie to życie w postaci świata stanie się łatwiejsze. Doczesna wędrówka tylko dla głupców jest delikatna jak wiosenny wicher. Z tego względu jestem zmęczony tułaczką wiecznego wędrowca. Pragnę odnaleźć spokój w domostwie pełnym zrealizowanych celów, ciepła bijącego od ognia natchnienia w kominku i słodkiej bryzy kobiecego wdzięku. Zatem w rocznicę zesłania mnie na ten pokrętny, zwichrowany byt doczesnej udręki zaciskam pięść, zagryzam wargi, by w teatralnym spokoju czekać na wspomnianą jaskółkę zmian karmiąc się, jak dotychczas, słowami własnej wyobraźni.

Zapowiedź zapowiedzi

Pięć lat temu, dokładnie 1 lutego 2013 roku do moich rąk trafił pierwszy egzemplarz mojej powieści o prywatnym detektywie (Micheal Knight). To było ekscytujące, że mogę nareszcie dotknąć swojego dzieła. Nie jest to książka idealna. Nigdy nie była. Nawet po tylu latach znajduję fragmenty, które bym zmienił. Szczególnie na płaszczyźnie językowej. Jest w niektórych momentach sztywna, mało płynna. Ze względu na styl niekiedy akcja jest rwana. Mogę to otwarcie powiedzieć – stylistyka jaką przyjąłem była zbyt wulgarna, zbyt “brudna”, brutalna i co za tym idzie niedostępna dla szerszej widowni. Jednak ze swojego dzieła jestem niezwykle dumny. Pomimo niedociągnięć stylistycznych, językowych z ręką na sercu napiszę, że wykreowana przeze mnie fabuła od pierwszej strony pierwszej książki aż po ostatnią stronę trzeciej książki zamykającą trylogię jest porywająca, nietuzinkowa, gdzie tłem do wydarzeń jest szaleństwo, obłąkanie oraz halucynacje głównego bohatera. Scenariusz jest jednym słowem świetny.

W założeniach spod ręki miał się wyłonić kryminał o ciężkim klimacie, ale w trakcie pisania zmieniła się koncepcja, wizja jak i sam scenariusz. Powstał psychodeliczny, mroczny o ciężkim klimacie thriller, gdzie do samego końca nie wiadomo czy obrazy, sceny jakie przeżywa bohater są prawdziwe. Wiemy tylko tyle co on i nigdy więcej czy mniej. Sami musimy poszukać odpowiedzi co było w tej historii prawdą a co niezwykłym odlotem narkotycznym. To nie jest zwykła opowieść o kilku morderstwach. Między wierszami książka stawia kilka trudnych, niekiedy zaskakujących pytań. Czy demony, upadłe anioły istnieją? Czy można wykupić się od śmierci i niemalże zyskać nieśmiertelność? Co może człowiek oddać, by w desperacji uratować życie? Gdzie stoi nieprzekraczalna granica, którą jeśli przekroczymy nie będziemy mogli wrócić do normalnego świata? Czym jest szaleństwo, determinacja? Jaka jest definicja dobra i zła?

Nie bez powodu wspominam właśnie o pierwszej książce (jak również przy okazji o Trylogii, którą chciałbym kiedyś wziąć na warsztat i poprawić parę elementów językowych), którą wydałem praktycznie sam wraz z pomocą kilku znajomych. Po czterech tytułach na koncie mogę śmiało powiedzieć, że następna powieść, tym razem w klimatach mrocznego fantasy, zostanie wydana przez pełnoprawne wydawnictwo! Koniec samotnej walki o prawo docenienia. Kontrakt podpisany. Więc po kilku miesiącach wytężonej pracy, po zapewne licznych korektach ruszy kampania reklamowa, a moje dzieło w końcu po latach z góry przegranej wojny ukaże się światu w blasku chwały. Czekam niecierpliwie, gdy zobaczę na półce moją książkę, która w założeniu będzie tylko początkiem wielkiej przygody w wykreowanym przeze mnie świecie. Traktujcie ten wpis jako zapowiedź zapowiedzi, która nastąpi w bliżej nieokreślonym czasie. Bądźcie czujni!

Nowa odsłona – informacje

To dziwne, że prowadząc różne strony i blogi dopiero od niedawna postanowiłem założyć własny zakątek w tym wirtualnym świecie. Najwyższy czas, tak to można by było podsumować. Potrzebowałem impulsu, większej swobody. Tak zrodził się pomysł na nowe otwarcie, które mam nadzieję, że spodoba się Wam przynajmniej tak samo jak mi. Nowa okolica to również również nowa funkcjonalność. Posty będą zamieszczane na dole strony, by ukryć w ich środku archiwum oraz spis wszelkich kategorii, by lepiej i przede wszystkim sprawniej wyszukać odpowiednie teksty jakie Was interesują. Nie trudno też zauważyć, że przeniosłem całą dotychczasową publikację Medium: Mroczny pasażer, by całą resztę zostawić na starych śmieciach. Oczywiście zamierzam kontynuować historię Aleksandra, który będzie miał za zadanie rozwiązanie zagadki brutalnego morderstwa małej dziewczynki. Tak jak dotychczas kolejne części powinny się pojawiać raz w tygodniu w piątki bądź w soboty.

Korzystając z tego, że to moje podwórko i moje reguły postanowiłem otworzyć sklep (“Książki”), gdzie po najniższej cenie można zakupić moje poprzednie tytuły, mowa tutaj oczywiście o Micheal Knight: Trylogia w wersji cyfrowej. Dodatkowo, jeśli ktokolwiek z Was będzie chciał mnie wspomóc nawet symboliczną złotówkę, by wyrazić zadowolenie z moich tekstów i poprzez taką formę zmobilizować mnie do jeszcze większej pracy nad sobą nic nie stoi na przeszkodzie, by wykupić w tym samym sklepie “Wsparcie”. Nikogo nie zmuszam do datków, są całkowicie dobrowolne, ale dzięki takim cegiełkom będę mógł jeszcze bardziej skupić się na pisaniu, wyrażaniu siebie oraz serwowaniu Wam coraz co lepszej uczty dla zmysłów. Nie oszukujemy się – każdy artysta istnieje tylko dzięki fanom i mecenasom.

Na koniec tej krótkiej notatki powitalnej chciałbym wyrazić głęboką nadzieję, że to miejsce stanie się miejscem spotkań z literaturą, która Was zaintryguje, zabawi i zmusi choć trochę do przemyśleń. Wszelkie opinie na temat strony, mojej twórczości czy to przyjazne rady bądź uzasadniona krytyka są zawsze mile widziane. Zatem bez żadnych oporów prosiłbym Was, w razie czego, o zostawienie komentarza. Każde dla mnie zdanie jest ważne, bo dzięki temu mogę rozwijać się, udoskonalać, by koniec końców zdobywać kolejne szczyty wyobraźni w trudnym fechtunku jakim bez wątpienia jest literacka proza. Jeszcze raz kłaniam się nisko i witam, nareszcie, w moich skromnych progach! A już od następnego postu wracamy do opowiadań. Obiecuję!