×
Menu

Darthmagik

"za świat, który chciałbym ujrzeć"

Home

Sci-fi

Świat Magana – pytania i odpowiedzi

By Mariusz Walczak27 grudnia 2020in Sci-fi, Świat MaganaComments Off

Czym różni się Świat Magana od rzeczywistości?

  • Do wybuchu II wojny światowej świat jest spójny z rzeczywistością. Dopiero krwawy konflikt tworzy alternatywną ścieżkę.
  • Sama wojna trwa prawie 11 lat, a 3/4 ludności cywilnej Europy Wschodniej ginie podczas konfliktu.
  • Ze względu na okropności zostaje przerwana Zasłona, magiczny mur dzielący magicznych od ludzi. W związku z tym po wojnie rasy takie jak orkowie, elfy, skrzaty, wróżki, czarnoksiężnicy czy wiedźmy (oraz wiele innych istot) oficjalnie żyją wśród ludzi.
  • Europa odbudowuje się pod wspólnym sztandarem zwanym Zjednoczony Europejski Konglomerat ze stolicą w Londynie, Stany Zjednoczone popadają w kryzys gospodarczy, a Chiny umacniają się jako hegemon świata.
  • Technologia zostaje oparta na węglu, a dzięki wynalezieniu alternatywnego węgla przez wizjonera Zygmunta Conrada świat bezsprzecznie zawierza „potędze” czarnego złota.
  • Alternatywny węgiel pozwala na szybką odbudowę zniszczonych miast. Powstają pierwsze mega struktury zwane hiperpolia. Najsłynniejsza hiperpolia powstaje na terenach dawnej Warszawy zyskując potoczną nazwę miastem W.
  • Dzięki człowiekowi imieniem Bernard Magana powstają pierwsze nowoczesne protezy zbudowane z alternatywnego węgla, które idealnie zastępują całe narządy bądź kończyny.
  • Rozwój sztucznej inteligencji jest na znacznie wyższym poziomie.

Gdzie rozgrywa się akcja książki?

  • Na terenach byłej Polski, w mieście W, które samo w sobie (jak również świat) jest drugim bohaterem opowieści.

O czym jest tak naprawdę ta książka?

  • To nie tylko thriller kryminalny opowiadający o śledztwie zamordowanych prostytutek. To tak naprawdę historia świata i jego mieszkańców. Dzięki odpowiednio skonstruowanej fabule poznajemy zwyczaje ludzi, magicznych i mieszańców żyjących pod wspólnym dachem.
  • Wraz z postępami śledztwa „przy okazji” poznajemy geopolityczną zależność świata, trendy w modzie czy muzyce. Ten świat żyje własnym życiem i ma wiele interesujących (nie zawsze dobrych) rzeczy do pokazania.
  • Świat Magana to przerysowana, na swój sposób, kalka rzeczywistości, która celnie punktuje problemy naszego świata w tym rasizm, ksenofobię czy dyskryminację.
  • To hiperboliczny komentarz rzeczywistości utrzymany w mroku i sarkazmie.

Jaki jest klimat książki?

  • To mroczna, dystopijna opowieść zamknięta w klamrach alternatywnego świata. To brutalna, pozbawiona cenzury historia amerykańskiego detektywa, który tak jak czytelnik dopiero poznaje prawa, które rządzą nową Europą.

Czy to będzie jedyna książka oparta o Świecie Magana?

  • Obecnie fabuła jest rozpisana na trzy części (chociaż nie nazwałbym tego trylogią), ponieważ w każdej chwili mogą pojawić się kolejne tytuły związane ze światem alternatywnego węgla.

Czy w tej książce poruszane są trudne tematy?

  • Jak najbardziej. Książka nieśmiało zagląda w rejony czym jest człowieczeństwo, czym jest życie i samoświadomość, czym jest wiara, a nawet próbuje odpowiedzieć na pytanie czym jest i jakie skutki potrafi mieć toksyczna miłość.
  • Jednocześnie jest to wstęp do szerszej próby wytłumaczenia pewnych trudnych zagadnień, które pojawią się w dwóch następnych książkach.

Jak najlepiej opisać książkę?

  • Jest to tak naprawdę wstęp do Świata Magana. Książka ma własną, ciekawą, brutalną historię z kilkoma intrygującymi zwrotami akcji, ale jednocześnie próbuje przybliżyć ten alternatywny świat nieco bliżej.
  • Niektóre tematy są jedynie migawką, ponieważ zostaną one rozwinięte dopiero w kontynuacjach.
  • Pierwszy tom można uznać za długi prolog, który pomimo tego, że ma własną filozofię do przekazania, własne przemyślenia do podzielenia się to jednak przede wszystkim jest korytarzem łączącym rzeczywistość ze Światem Magana.

Jak oceniasz książkę pod względem treści w niej zawarte?

  • Trudno powiedzieć czy to najlepsza książka jaką napisałem. Na pewno ma największą głębie opisującą otaczający świat, w którym dzieje się akcja tytułu.
  • Bez dwóch zdań jest to najobszerniejsza książka jaka powstała spod mojego wirtualnego pióra. Jeśli ktoś kiedykolwiek stwierdził, że Czwarta Pieczęć jest zbyt duża to niech wie, że ta książka jest o około 1/3 bogatsza w treść i wciąż twierdzę, że można było napisać znacznie więcej.
  • Jest pełna „pobocznych” opisów, które przybliżają w najmniejszych szczegółach świat alternatywnego węgla. Świat, który nie jest utopią. Jest to świat pełen mroku, brudu oraz osobistych porażek. To świat czarny niczym węgiel. To Świat Magana, z którego osobiście jestem bardzo dumny, że powstał w mojej głowie.

Kiedy i gdzie będzie można kupić książkę?

  • Książka pojawi się na przełomie stycznia i lutego – nie ma jeszcze wyznaczonej daty premiery, ale nie przewiduję żadnego przesunięcia, ponieważ tak naprawdę tytuł jest skończony.
  • Książkę będzie można kupić standardowo w dystrybucji cyfrowej (Google Play) oraz najprawdopodobniej na mojej stronie jeśli zdążę na premierę.

Komu polecasz książkę?

  • Książka powinna przypaść do gustu każdemu miłośnikowi thrillerów kryminalnych z pogranicza sci-fi. Jednakże warto tutaj zaznaczyć, że nie jest to typowy przedstawiciel gatunku, ponieważ dużą rolę w świecie odgrywa również magia i wszelkie jej znamiona.
  • Jest to miszmasz technologiczno-magiczny więc jest to tak wybuchowa mieszanka dwóch na pozór skrajnych światów.

Seryjny samobójca

By Mariusz Walczak27 czerwca 2018in Opowiadania, Sci-fiComments Off

Łysiejący mężczyzna z pokaźnym, wystającym brzuchem zaciągał ustami rozżarzony papieros. Przytrzymał dym przez chwilę w płucach po czym wypuścił z grymasem niezadowolenia na twarzy. Nie znosił smaku tego syntetycznego cholerstwa, które miesięcznie zżerało jedną czwartą jego pensji. Zawsze, gdy kończył dopalać fajkę łapał go ciężki, charczący kaszel.

– Drogie świństwo wybrałeś. Podobno smakuje jak prawdziwe gówno z początku dwudziestego pierwszego wieku kiedy ludzie uwielbiali się truć nikotyną. – zza pleców wyskoczył młodszy detektyw z roztrzepaną na boki grzywką

– Smakuje to cholerstwo dużo gorzej niż je określiłeś. – zaciągnął się ponownie z jeszcze większą niechęcią wymalowaną na podłużnej twarzy

– To po co w ogóle palisz syntetyka?

– Żeby cię wkurzyć łajzo. – wypuścił dym z ust. Po krótkiej męczarni z okrutnym kaszlem cisnął niedopałek na bok, który przeturlał się popychany przez świdrujący tej nocy zimny wiatr na krawędź budynku. Zatańczył robiąc kapryśnego fikołka, by po chwili spaść w ramiona miejskich ulic. – Dobra, weźmy się do roboty. Co my tutaj w ogóle mamy?

Jego lewe oko będące wysokiej jakości implantem zabłysnęło karmazynowym światłem. Para policjantów stała nad ciałem nagiego mężczyzny podziurawionego przy pomocy leżącym tuż obok zakrzywionego noża z prawdziwej stali. W obecnych czasach przedmiot ten można było zaliczyć do eksponatów muzealnych, ponieważ praktycznie zrezygnowano z ostrych przedmiotów w domach zastępując je androidami do prac domowych.

– Kolejny, cholerny samobójca. – odparł drugi oficer, który wyraźnie utykał na lewą stronę. Nie było go stać na droższą protezę nogi więc musiał się zadowolić podstawowym ubezpieczeniem państwowym, które przyznało mu kończynę z odzysku. Posiadała defekt w postaci słabo zginającego się kolana – To już czwarty w ciągu ostatniego tygodnia.

– Jezu. – jęknął z niechęcią – Nienawidzę tej papierkowej roboty. – rozpoczął pobieżny skan wypełniając raport podłączając się do chmury policyjnych danych – Ci ludzie to mają fantazję. Zamiast strzelić sobie w głowę to musiał się zadźgać prymitywnym narzędziem.

– I to szesnaście razy! – zauważył cynicznie – To się nazywa nienawiść do życia. – podrapał się po gładko ogolonej brodzie wyglądając na kogoś kto próbuje sobie coś przypomnieć – W zeszłą środę miałem dopiero denata z wyobraźnią. – odparł podekscytowany – Wpierw sądziłem, że podciął sobie gardło, bo taką informację dostałem od przełożonego, ale okazało się, że gościu obciął sobie głowę i wyrzucił do śmietnika. Rozumiesz? Do śmietnika. – parsknął zdrowo śmiechem pokazując tytanowe zęby ukształtowane na popularnej retro modzie wampiryzmu.

– To ten tutaj – kiwnął zachęcająco głową wskazując głęboką ranę ciętą na szyi przez którą można było zobaczyć język – faktycznie podciął sobie gardło zanim rozpruł sobie bebechy.

– W ogóle nie rozumiem tego chorego prawa, że do samobójców wysyłają wciąż ludzi. – splunął na twarz denata z odrazą – Powinni wysyłać jedynie androidy. Porobiłyby zdjęcia, wysłały dane i sprawę można by było zamknąć w kilka chwil.

– Przede wszystkim byłoby wygodniej. – rozejrzał się po krwawym miejscu zbrodni widząc wyraźną smugę krwi zaczynającą się od stalowych drzwi prowadzących do wnętrza budynku aż do samego ciała przeciągniętego na sam skraj dachu. Nie zwrócił zbytnio na nią uwagi – A tak to my musimy spisać protokół jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości co tu zaszło. – podniósł ramiona zniechęcony do swoich obowiązków – W ogóle – wyciągnął kolejną syntetyczną fajkę przy dezaprobacie partnera – zauważyłeś, że po wprowadzeniu nowego prawa zakazującego morderstw ludzie częściej popełniają samobójstwa?

Niższy mężczyzna pokuśtykał w prawą stronę unikając szarego dymu papierosowego lecącego w jego stronę. Nie zważając na miejsce zbrodni podeptał dowody przeskakując ułomnie nad trupem. Przywołał po chwili wiszącego w powietrzu drona, który złożył się w locie w małą kostkę Rubika. Detektyw schował narzędzie do kieszeni swego brązowego płaszcza.

– Poważnie? – odchrząknął starając się przemyśleć temat – Naprawdę? Jakoś nie zauważyłem. – klepnął przyjacielsko w plecy – Za dużo czytasz głupot. Teraz masz tego efekty! Jakieś głupkowate teorie spiskowe. Daj sobie spokój. – odparł kąśliwie gibiąc się jak wahadło od starego zegara puszczone w ruch

– Może masz rację. – dopalił drugą fajkę wiedząc, że po niej pozostanie moralny kac w postaci uciążliwego bólu głowy. Przełknął gorzką ślinę wiedząc, że w apartamencie czeka na niego duża dawka płynnego środka przeciwbólowego, którego bez żadnych skrupułów będzie mógł zażyć – Chyba ludzi od pewnych rzeczy się nie oduczy.

– Dokładnie! W końcu – podszedł bliżej krawędzi, by wskazać palcem na rozłożone na horyzoncie slamsy jak rak toczący zdrową tkankę miasta – rząd zakazał dawno temu biedy, a oni wciąż siedzą w tej chorej dziczy. Dlaczego? – zaczął wymachiwać rękoma jakby tłumaczył zawiłe pojęcia filozoficzne – A już ci mówię. To z przyzwyczajenia. Tak samo tutaj. Ludziom zakazali mordować to zabijają siebie, bo nie mogą się zasymilować do nowego trybu życia.

Drugi mężczyzna słuchał uważnie przytakując w zadumie. Po wypaleniu dwóch cynicznie obrzydliwych smakowo syntetycznych papierosów, spisaniu protokołu zgodnie z przyjętą ustawą o zakazie morderstw oraz posłuchaniu kolejnego wywodu na temat ludzkiej natury, postanowił, że na dzisiaj ma dość.

Ponadto był środek nocy. Obaj byli wkurzeni z tego powodu, że zostali przymusowo ściągnięci do samobójstwa, więc nie przedłużając tej okropnej męczarni postanowili rozejść się do domów. Filozof szybko opuścił dach wieżowca. Łysiejący detektyw jeszcze zarzucił spojrzeniem na panoramę rozświetlonego pstrokatymi reklamami miasta. Zerknął z niechęcią jeszcze raz, by uspokoić sumienie, na nagiego denata. Podszedł bliżej, gdy ujrzał błyszczący się przedmiot niewielkich rozmiarów. Trup trzymał „coś” w dłoni. Z uwagą pochylił się, by obejrzeć to ustrojstwo z bliska. Wtedy rozległ się strzał, po którym padł martwy.

– Kolejny, cholerny samobójca. Skąd u was bierze się taka ciekawość? – rzekł ponuro partner, który rzekomo opuścił miejsce zbrodni. Splunął na korpus martwego detektywa, by nucąc wesołą melodią zniknąć w cieniach nowoczesnej cywilizacji